tak właśnie wygląda połowa mej twarzy, w środku nocy. Ta noc się zdecydowanie za szybko skończyła patrząc po moim porannym nastawieniu do wszystkiego wokół. Pogoda również zrobiła mnie w balona, bo przecież ona jako jedyna miała mi poprawiać humor. Podobno kolejną dyscypliną olimpijską będzie "ogarnięcie Karci", dziękuje za to podsumowanie i zapraszam do startu w walce o medal, ja też może wyciągnę z tego jakieś korzyści. Chyba muszę znaleźć tą moja chęć do działania, bo jak na razie to jedyne co robię to siedzę i klepie w tą klawiaturę, mimo, że w kuchni palą mi się pierogi, a czasu do pracy co raz mniej. Więc czas, żebym wzięła się za siebie, ogarnęła pierogi, siebie, poszła do pracy, spaliła l&m tam, gdzie zawsze i cieszyła się tym, czym zawsze się cieszyłam - codziennością :)
no w końcu ktoś ma blogspota! :D
OdpowiedzUsuńw tę klawiaturę klepiesz, Karciu, nie w "tą". ; )
OdpowiedzUsuń